Koniec
A co na to rynek? To przepiękna kołysanka rynku. To jego sposób na usypianie nowych uczestników. Kiedy już zasną spokojnym i błogim snem o bogactwie, przychodzi przerażające przebudzenie. Leszcze, bo taki się ich określa, przeżywają pierwsze załamanie rynkowe, do którego sami doprowadzili dmuchając już i tak sporego balona, którego jak zwykle przekuli nasi mężowie stanu, czytaj hipokryci i cynicy, rządni tylko władzy i pieniędzy. Ale co z naszymi leszczami? A no niestety, nie wiedzą jak się zachować. Rynek leci na łeb na szyję. Brak wiedzy, doświadczenia oraz psikusy ludzkiego umysłu doprowadzają że jak bezduszne przedmioty tkwią przed ekranami monitora, patrzą i wie wierzą. W jednej chwili jak pękająca bańka mydlana rozsypuje się ich całe wykreowane przez wyobraźnię życie bogacza. Pozostaje tylko lizanie ran, płacz, lament i duże straty. Często ci co jechali na kredytach mogą niebawem spodziewać się w drzwiach własnego domu komornika. Większość z nich nigdy nie wróci na rynki finansowe. Oprzytomnieją, wezmą się do roboty z zamiarem prowadzenia dalszego marnego życia. Część przez długi czas się nie pozbiera, i nie będzie zdolna do normalnego życia w społeczeństwie. Ale pozostaje tak grupa nielicznych, która podejmie rękawicę rzuconą przez rynki. Przez następnych kilka kolejnych lat będzie walczyć. A nieliczni z tych nielicznych wygrają i osiągną bogactwo.